|
ROW Rybnik - Unia Leszno - 14 października 2001
Po tym, jak w meczu na szczycie rybniccy żużlowcy przegrali u siebie z Wybrzeżem Gdańsk 40:49 niewiele wskazywało, że w tym sezonie może jeszcze dojść do meczu, który zapadnie kibicom w Rybniku na długo w pamięci. Jedyną możliwością było to, że w rewanżu z Gdańskiem Rybniczanie zaprezentują się dobrze, czym przyciągną wielu widzów na mecz barażowy o ekstraligę. Tak też się stało. Niespodziewanie rybniccy żużlowcy pokonali na wyjeździe Wybrzeże 49:41, tym samym do bezpośredniego awansu do krajowej elity zabrakło im jednego punktu!
W tym samym czasie także w ekstralidze zapadły ostateczne rozstrzygnięcia, w efekcie których naszym przeciwnikiem w barażach okazała się Unia Leszno.
Dwumecz dwóch najbardziej utytułowanych i zasłużonych w polskim speedwayu drużyn zapowiadał się bardzo ciekawie, tym bardziej, że żużlowcy z Rybnika notowali wyraźną zwyżkę formy.
W pierwszym meczu barażowym w Rybniku zjawiło się około 13 tysięcy widzów, którzy stworzyli tego dnia niepowtarzalną atmosferę. Atmosferę, która była ewenementem na skalę krajową: nie tylko w I-ligowych żużlowych rozgrywkach ale także jeśli chodzi o mecze np. piłkarskie.
Nasz młyn kibiców zajmował, jak zwykle sektor IV skupiający jakieś 300 głów, ale tego dnia było ciężko rozgraniczyć młyn od reszty widzów na stadionie. Aktywnie i głośno bowiem dopingował żużlowców cały stadion. Wielokrotnie na nasze okrzyki: "cały stadion śpiewa z nami!" rozlegało się z 13 tysięcy gardeł chóralne "ROW! ROW! ROW Rybnik!". A najlepsze wrażenie robiły głośne ich odpowiedzi na nasze pytanie: "kto wygra mecz?" - "ROW!". Zabawa była na całego, tak więc i zainicjowanie kilkakrotnie meksykańskich fal nie było żadnym problemem. Podczas prezentacji żużlowców, gdy przechodzili oni koło naszego sektora podobnie, jak na meczu z Wybrzeżem zasypaliśmy ich około 500 serpentynami strzelając przy tym kilkoma bardzo głośnymi petardami, dwudziestoma nieco cichszymi oraz kilkoma typu "karabinek", z których jeden przy okazji wywołał mały pożar, gdyż zapaliła się cała ta kupa zgarniętych z toru serpentyn. Po kilku biegach tak, jak na meczu z Gdańskiem rozdaliśmy 2000 baloników. Tym razem w trochę innych proporcjach: 800 czarnych na nasz - IV sektor i 1200 zielonych na dwa sąsiednie sektory. Pieniądze na serpentyny i baloniki po raz drugi w tym sezonie otrzymaliśmy od klubu. Za własne już jednak pieniądze zakupiliśmy 8 rac, które odpaliliśmy przed biegami nominowanymi otrzymując przy tym gromkie brawa reszty publiki na stadionie.
Podczas meczu oczywiście znowu zajęliśmy płoty flagami na długości całej prostej, zahaczając przy tym o wiraż. Było rozwieszone kilkanaście flag i naprawdę trudno jest wymienić wszystkie. Na pewno pojawiły się oczywiście nasze 3 najlepsze flagi: "Gladiators From ROW Rybnik", biało-czerwona "Rybnik - Jesteśmy ze Śląska ale najważniejsza jest Polska" oraz "Rybnik" z herbem KS ROW. Ponadto pojawiła się nowa - 9-metrowa z napisem "row.rybnik.prv.pl" i herbem KS ROW, którą od teraz można do nich dopisać. Były jeszcze: "KS ROW" z buldogiem, wielka "Rydułtowy", "GKS Chwałowice" oraz parę mniejszych z Rymera lub Wrębowej, a także wielka "RKM Rybnik - Na zawsze wierni i oddani". Ponadto na reklamach znowu zawisła wielka zielono-czarna bez napisu. Pewnie coś pominąłem, tak więc czekam na wasze sprostowania.
Sam mecz przyniósł bardzo wiele emocji, co także miało wielki wpływ na atmosferę na widowni. Początek był bardzo obiecujący i po czterech biegach Rybniczanie prowadzili 15:8. Niestety wtedy nastąpiło załamanie i to goście zaczęli wygrywać biegi. Po 9 biegu prowadzili już 28:25. W tym momencie jednak nastąpił bardzo skuteczny finisz naszych żużlowców. Cztery zwycięstwa po 5:1 w pięciu kolejnych biegach zapewniło nam tego dnia zwycięstwo. Mogło być one jednak jeszcze wyższe, gdyby nie bieg ostatni, w którym przegraliśmy 1:5, co zamiast kilkunastopunktowej przewagi przed rewanżem w Lesznie dawało nam 9 punktów zaliczki.
W drużynie z Leszna klasą dla siebie był Adams, który wygrał wszystkie swoje biegi, zastępując przy okazji raz swego kolegę z drużyny jako rezerwa taktyczna. Zdobył więc nadkomplet 18 punktów, co zdarza się bardzo rzadko. W kratkę pojechał Dryml, który naprzemian to wygrywał swoje biegi, to przyjeżdżał w nich ostatni. Groźny dla Rybniczan był także Baliński, głównie jednak ze względu na swój niebezpieczny styl jazdy. Reszta zawiodła: Rempała fatalnie, a młodzieżowcy też poniżej oczekiwań.
W drużynie z Rybnika bohaterem okazał się rezerwowy Chromik, który w swoich czterech biegach trzy razy przywoził przed sobą partnera z drużyny na 5:1. Dobrze pojechał także drugi młodzieżowiec - Romanek. Trochę poniżej oczekiwań pojechali Szombierski i Węgrzyk. Szczególnie, po tym drugim, jako po liderze drużyny można wymagać wiele więcej. Kompletnie zawiódł Śledź. Co do obcokrajowców, to Gunnestad jechał od początku dobrze wygrywając swoje dwa pierwsze biegi, później jednak co bieg to przyjeżdżał na gorszych pozycjach na metę... Natomiast Karger zaczął słabiutko, aż w końcu w jednym biegu zastąpił go wspomniany już Chromik, na koniec jednak się przebudził i wygrał swój ostatni bieg. "Strianeri" zdobili więc w sumie 15 punktów, co nie może być zadowalającym wynikiem, tym bardziej, że można było zatrudnić w tym meczu Karlssona, który gdyby pojechał być może i sam zdobyłby tyle punktów. Teraz można jednak gdybać... Wynik i tak był chyba zadowalający - zwycięstwo, w które wiele osób nie wierzyło i w efekcie do Leszna jechaliśmy z rozbudzonymi nadziejami i zamrożonymi szampanami...
Wyniki:
ROW Rybnik - Unia Leszno 49:40
Rybnik: Gunnestad - 9(+1), Chromik - 8(+3)(w 4 startach), Węgrzyk - 8(+3), Romanek - 8(w 4 startach), Szombierski - 8, Karger - 6(+1)(w 4 startach), Śledź - 2(+2)(w 3 startach);
Leszno: Adams - 18(w 6 startach), A.Dryml - 8(+1), Baliński - 6(+2), Kasprzak - 4(w 4 startach), J.Rempała - 3, Ł.Jankowski - 1(w 4 startach), Firlej - 0(w 1 starcie).
(w nawiasach bonusy).
Ozi
Zdjęcia z tego meczu do zobaczenia w dziale:
FOTKI/ŻUŻEL/ROW Rybnik - Unia Leszno - 14.10.2001
|